piątek, 20 listopada 2009
Wpadka - ludzka rzecz
Czy zdarzyło wam się kiedyś słuchając radia usłyszeć wpadkę prowadzącego, albo realizatora? Z pewnością tak, jednak z pewnością niewielu zastanowiło się, co w tym momencie czuje znadujący się “po drugiej stronie”, czyli owej wpadki autor. Ja miałem przyjemność znajdować się w jego skórze nie raz i wiem, że odczucia tuż po wpadce, o ile jest się jej świadomym, są różne. Od rozbawienia, przez umiarkowaną i ogromną złość, po strach, że za chwilę zadzwoni prezes, który oznajmi, że mogę sobie szukać nowej pracy.
środa, 14 października 2009
PZPN, PZPN ... i tak dalej...
W jednej z dzisiejszych gazet przeczytać można o innowacyjnym pomyśle piłkarskiej centrali na zapełnienie Stadionu Śląskiego, podczas dzisiejszego meczu ze Słowacją. Z jednej strony ciężko się dziwić, że związek widząc dramatycznie niską liczbę sprzedanych biletów coś próbuje robić. Z drugiej, ja przykładowo nie mogę powstrzymać się opinii, że pomysł rozdania wejściówek za darmo uczniom śląskich szkół to ewidentna pokazówka.
wtorek, 14 kwietnia 2009
Zostawcie strażaków!
W obliczu wielkiej tragedii, jaką był pożar budynku socjalnego w Kamieniu Pomorskim ze smutkiem przyglądam się dziennikarzom wszelakich mediów, szukających ewidentnie taniej sensacji. Bo jak inaczej nazwać wałkowanie w kółko i niemal na siłę komentowanie trzech wypowiedzi mieszkańców feralnego budynku, wedle których akcja straży pożarnej była przeprowadzona niewłaściwie? Ludzi, bądących przecież w szoku, po stracie dobytku, albo co gorsza bliskich - dlatego ich żal staram się zrozumieć. Nie rozumiem jednak czemu aż tak dużo się o tym mówi. Za mediami powtarzają to ludzie w całym kraju - bo tak mówią media.
wtorek, 07 kwietnia 2009
O Borucu słów kilka
Kiedy 28 kwietnia 2004 roku, w 59 minucie spotkania towarzyskiego Polska - Irlandia po raz pierwszy w koszulce z Białym Orłem na plac gry wszedł Arur Boruc, dla wielu, interesujących się futbolem tylko "od ciekawszego meczu" był jeszcze całkiem anonimowym bramkarzem. Nikt chyba, przy pewnej pozycji Jerzego Dudka nie postawił by nawet grosza na to, że już półtora roku później piłkarz wówczas warszawskiej Legii odbierze golkiperowi Liverpool FC pierwsze rękawice. Po kilku meczach stało się jednak jasne jedno - nareszcie koniec kłopotów z bramkarzami. Pojawił się pewny numer dwa, z czym w ostatnich latach (właściwie od czasu zakończenia kariery przez Adama Matyska), gdy przez kadrę przewijały się przeróżne Liberdy, Nalepy czy Majdany było ciężko. Niepodważalnym numerem jeden pozostawał jednak Dudek. Boruc tej sytuacji nigdy nie komentował, ani głośno nie sprzeciwiał się tylko roli rezerwowego, jednak z pewnością w myślach odliczał już czas do dnia, kiedy założy koszulkę z numerem "1"...
wtorek, 24 marca 2009
Lotniskowa nowoczesność, a sprawa polska
Od kilku ładnych lat panuje w naszym kraju moda na inwestycje w państwową i nie tylko infrastrukturę wszelkiego rodzaju. Jej prędkość - fakt faktem, nie wszystkich zachwyca, ale że postęp jest widoczny, nikt zaprzeczyć nie może. Chęć dążenia do zachodnich standardów i potężny kop, jakim było przyjęcie naszego kraju w poczet członków Unii Europejskiej, a także przyznanie nam organizacji Euro 2012 spowodowały, że coraz częściej (chciało by się powiedzieć, że wciąż zbyt rzadko, ale na ten fakt ponarzekam może innym razem) oglądając mecz na stadionie, prezentując miasto, czy jadąc do innego nie musimy się wstydzić, że ów niedzisiejszy obiekt, czy dziurawa droga znajduje się właśnie w naszym kraju. Jedną z "działek" w którą mocno się inwestuje, jest transport, a więc głównie: drogi, kolej i lotnictwo. I o tym ostatnim dziś będzie.
niedziela, 08 marca 2009
Radio (D)eska i pseudo lokalność
Piątek 2 lutego 2007. Dzień, dla większości mieszkańców Tarnowa, jak każdy inny. Duża część z nich, jak codzień rano stojąc w korkach, czy wchodząc do pracy uruchamia radio, od dawna nastawione na fale 98,1. Ci bardziej zainteresowani radiofonią już wiedzą, że to ostatni dzień, kiedy na tej częstotliwości posłuchać będzie można programu regionalnego Radia MAKS. Wieczorem znaną i lubianą przez Tarnowian rozgłośnię zastąpić ma sieciowe radio Eska.
czwartek, 08 stycznia 2009
Dźdobry w nowym roku ;)
Życzeń świąteczno-noworocznych w tym roku nie było, za co chyba wypada garstkę bo garstkę, ale zawsze czytelników przeprosić. Były święta, następnie wyjazd na narty w Alpy (pozdrawiam współuczestników, z niesastąpionym Czarusiem M. na czele ;D) i udział w kręceniu filmu, ni to szkoleniowego, ni to pokazowego. W sumie ponoć wyszło śmiesznie. Ale jak na debiut przed kamerą, w dodatku bez pudru i tych spraw, chyba dobrze ;) Materiały się montują, jak się montować skończą, to pewnie nieomieszkam pokazać.
środa, 19 listopada 2008
I zrozum tu człowieku kobietę ;);)
Wojna płci jest czymś, co występuje wszędzie. Dziś, przy okazji meczu Irlandia-Polska sam zostałem mocno prześwięcony jak Lucyfer przez anioła (a ponoć podczas meczu kobieta powinna podawać mężczyźnie piwo i razem z nim oglądać :P). Reasumując, kobiet, będąc mężczyzną zrozumieć się nie da. Zwłaszcza takich, co wyznają teorie, jak autorka wiersza poniżej.
sobota, 08 listopada 2008
Jedzie (tani) pociąg z daleka
O tym, jak beznadziejna w Polsce jest kolej trąbią wszyscy, od jej pracowników, przez pasażerów, po takich, którzy nigdy nią nie jechali (bo jest beznadziejna). Sam z koleją wspólnego mam niewiele. No, z wyjątkiem babci, która w kolejowej przychodni lekarskiej bezpośrednio przed przejściem na emeryturę przepracowała trochę lat, za co PKP dożywotnio zafundowało jej i dziadkowi bezpłatne przejazdy na wszystkich liniach. A że jej najstarszy wnuk, od urodzenia przejawiał nieopisaną chęć podróżowania, a rodzicom nie zawsze pozwalała na zaspokojenie tej chęci sytuacja zawodowa, to jeździł z dziadkami, którym dokupienie jednego biletu ulgowego nie robiło większej różnicy w portfelu. Wszak sami podróżowali za darmo. A że każdego dnia oszczędzają jak się da na podstawowych dobrach życiowych, typu nadmierne zużycie prądu, czy wody - to te kilka złotych zostawiali w dworcowej kasie wręcz z przyjemnością. Minęły jednak lata, ja podrosłem, koleją jeździłem nadal - choć już trochę mniej. I przez długi czas nie zastanawiało mnie, dlaczego wygląda ona tak, a nie inaczej.
czwartek, 16 października 2008
No dobra, koniec obijactwa ;)
Jeeeej, to aż tyle czasu upłynęło od "spłodzenia" ostatniego wpisu? Być nie może, że przez ostatnie miesiące zupełnie niemal zapomniałem, o mej wrodzonej pasji do pisania. Ale pora się ruszyć, tak jak ruszył np. rok akademicki. I mimo, że za oknami już coraz więcej kolorowych liści, a kobiety letnie sukienki zamieniły na spodnie, w dodatku z kurtkami i szalikami, to od razu Kraków stał sie jakby... żywszy. Podobnie jak zapewne inne studenckie miasta, jak choćby Wrocław, ktory ostatnio miałem przyjemność odwiedzić.